Przemyślenia, Książka

czwartek, 26 maja 2016


Przyjęło się, że prawda najczęściej bywa smutna. Że często i tak ciężko jest dowiedzieć się, o co w tym wszystkim NAPRAWDĘ chodzi. Nikt ci prawdy przecież nie powie. Bo prawda jest smutna i najlepiej, jeśli siedzi gdzieś schowana pod dywanem. Siedzi i milczy. 

o my dzisiaj zamykamy sprawy milczeniem właśnie. No, co najwyżej jednym zdaniem, które i tak służy tylko przykryciu tej całej smutnej prawdy. Czasami jednak to jedno zdanie jeszcze bardziej ją uwypukla. I potwierdza, że smutna prawda jest taka, że my nie umiemy ze sobą dzisiaj normalnie rozmawiać. 

y rzucamy przypadkowymi słowami. Wystukujemy je na naszych klawiaturach, myśli przepuszczając permanentnie przez filtr Messengera. Zwykłe nie chcę z tobą rozmawiać zamieniamy na zaraz wracam. A potem nie wracamy.



esteśmy w stanie nieustannej kontroli. Facebook sprawił, że cały czas chcemy czytać tę jego głupią książkę. A jeśli nie mamy ochoty scrollować jej wszystkich kartek, to i tak otwieramy ją chociaż na chwilę. Tak tylko spojrzeć, ile minut temu ktoś inny na nią patrzył.

To chyba największa zmora naszych czasów

Aktywny(a) teraz
Aktywny(a) 5 min temu
Aktywny(a) 2 godz. temu
Dostarczona
Wyświetlono 11:27 AM



ak często bywamy w stanie jakiejś dziwnej wegetacji. Niby coś sobie myślimy, niby staramy się nie myśleć wcale. Czasami całkiem niesystematycznie wymieniamy się z innymi tymi wszystkimi zbitkami liter. Żeby potem ta niesystematyczność nabrała jakiegoś idiotycznego znaczenia. Nie wiem, co się z nami dzieje. Ale chyba nawet nie wiem, czy chcę wiedzieć. 

Prawda jest ponoć bardzo smutna.

Smutna prawda

Przyjęło się, że prawda najczęściej bywa smutna. Że często i tak ciężko jest dowiedzieć się, o co...

poniedziałek, 23 maja 2016


Najgorzej jest, jak źle rozumiesz. Jak wmawiasz sobie coś, czego nigdy nie było, nie ma i może nigdy nie będzie. Jak sobie coś wymyślasz, dorabiasz ideologię, podpowiadasz słowa, które wcale nie zostały wypowiedziane.

ajgorzej jest, jak coś ci się wydaje. Że komuś o coś chodziło, że ktoś coś sobie pomyślał, Szczególnie źle jest wtedy, jeśli jest to coś, co tobie chodzi po głowie, temu komuś mogło nigdy do niej nie przyjść.



ajgorzej jest, jak coś sobie wyobrażasz. Jak regularnie próbujesz klasyfikować swoje refleksje, kiedy starasz się nazywać wszystkie swoje uczucia jakimiś uproszczonymi słowami. Kiedy uparcie pragniesz jakoś opisać to, co jest. Albo to, czego nigdy nie było.

ajgorzej jest, jak w niejednoznacznych sytuacjach stawiasz jednoznaczne tezy. Kiedy bez konsultacji z samym zainteresowanym, interesujesz się szukaniem wyjaśnień. Gdy wmawiasz sobie, że wszystko powinno być takim, jakim się wydaje.



ajgorzej jest, kiedy nie dociera do ciebie, że życie naprawdę potrafi zaskoczyć. I że nie chodzi o to, żeby wszystko od początku było jasne. Fajnie jest w pewnym momencie tak po prostu to pojąć. I zrozumieć. Lepiej jednak przez dłuższy czas nie rozumieć tego wszystkiego wcale nic rozumieć jakoś bez-nadziejnie.

Bo najgorzej jest, jak źle rozumiesz. Z wszystkim innym coś da się przecież zrobić.

Najgorzej jest, jak źle rozumiesz

Najgorzej jest, jak źle rozumiesz. Jak wmawiasz sobie coś, czego nigdy nie było, nie ma i może ni...

poniedziałek, 9 maja 2016


Budzę się z jakąś dziwną świadomością, że wszystko wokół się zmienia. I nie chodzi mi o to, że nawet my, nasze wspólne marzenia. Bo to jest swego rodzaju oczywistością, że ciągle się w jakiś sposób rozwijamy i idziemy do przodu – nawet jeśli niektórzy w tej całej ewolucji potrafią też bardzo łatwo się cofać.

staję z łóżka z przeświadczeniem, że wszystko wokół naprawdę bardzo szybko potrafi się zmienić, ale w innym sensie. Bo wiele zależy właśnie od kontekstu. Myślę sobie - głupie słowa. Błyskawicznie potrafią otrzymywać inne znaczenie. Niekoniecznie od nadawcy, często natomiast różnymi wartościami obdarzają je właśnie odbiorcy.

obię sobie śniadanie z myślą, że często zmieniają się nie tylko okoliczności, nasze emocje czy ludzie, których spotykamy – niekiedy w bardzo dziwnych sytuacjach. Naprawdę wszystko wokół się zmienia. Bo jeżeli stan konta potrafi wyzerować się w sekundę, to musisz zgodzić się ze stwierdzeniem, że naprawdę sporo może wydarzyć się w minutę.


szystko też diametralnie się zmienia, jeśli sprawy zaczynają dotykać Ciebie. Kiedy nie chodzi już tylko o to, żeby się pośmiać z przyjaciółką, obgadując koleżankę. Jem śniadanie, zastanawiając się, jak to wszystko się przeobraża, kiedy przestajemy tak po prostu wysnuwać pochopne wnioski i banalnie oceniać. Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że życie nie sprowadza się do prostych stwierdzeń. 

mienia się też nasze podejście do pewnych rzeczy, gdy (nie tylko dotyczą Ciebie, ale jeszcze) zaczynasz o nich komuś (albo tylko sobie) opowiadać. W moim odczuciu to zawsze spory szok dla organizmu, a na pewno dość nienaturalna sytuacja, kiedy słuchamy siebie, transmitujących własne życie.


o jak mówimy o sobie, to często niektórych rzeczy nie upraszczamy. Starannie dobieramy słowa, niekiedy dziwiąc się, jak to pomimo naszych prób trywialnie brzmi. Ale niektórych rzeczy po prostu nie jesteśmy w stanie przekazać ot tak. I chyba warto ten stan po prostu zaakceptować. Bo wszystko wokół się zmienia, jeśli zmieniasz punkt siedzenia. W gruncie rzeczy jesteśmy przecież szalenie nieobiektywni,

wciąż poszukując subiektywnego poczucia szczęścia.
które też jest stosunkowo niestabilne



Wszystko wokół się zmienia (choć życie przecież nie sprowadza się do prostych stwierdzeń)

Budzę się z jakąś dziwną świadomością, że wszystko wokół się zmienia. I nie chodzi mi o to, że ...

sobota, 7 maja 2016


Znasz to uczucie? Najpierw siadasz, kładziesz się, w zasadzie możesz zrobić cokolwiek - pozycje nie mają przecież większego znaczenia. W końcu jednak znajdujesz tę odpowiednią. Bo bzdurą jest, że coś nie ma znaczenia – dzisiaj liczymy się w końcu ze wszystkim. No więc w końcu przyjmujesz tę, w której jest Ci najwygodniej…

ierzesz książkę, pilota, smartfona, w zasadzie możesz wziąć cokolwiek – rzeczy nie powinny mieć przecież większego znaczenia. W końcu jednak znajdujesz tę ulubioną. Bo bzdurą jest, że jakieś przedmioty nie mają dzisiaj znaczenia – liczymy się prawie z każdym. A na pewno kalkulujemy wartość każdego.


o więc - przyjmijmy dla uproszczenia - siadasz na fotelu, w ręce trzymasz swój ulubiony magazyn, a potem wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Tak, mi też często jest ciężko sobie to wyobrazić. Ale jak już tego doświadczam, to bardzo staram się pielęgnować uczucie.

o to jest tak, że dzisiaj wszystko ciągle ma znaczenie. Że liczy się każde powiadomienie, każdy pojedynczy sygnał. Z tropu potrafi zbić nas nawet jedna wymyślona wibracja - chociaż te jakoś wyjątkowo często mnożą się w naszej podświadomości.  


 ja właśnie bardzo lubię ten cały brak wibracji, deficyt coś sygnalizujących dźwięków – choć rzadziej akceptuję niedostatek ludzkich głosów, nigdy - pięknej muzyki. To wcale nie oznacza, że nie lubię świadomości, że coś się dla mnie liczy, ja po prostu bardzo doceniam ten moment, kiedy wszystko – chwilowo -  przestaje mieć znaczenie.  

zuję, że to w gruncie rzeczy to takie zdrowe i wszystkim nam bardzo potrzebne. Choć żaden ze mnie doktor, pokuszę się o diagnozę, że dzisiaj trochę chorujemy przez ten nadmiar płynących zewsząd komunikatów. Dlatego postanawiam od czasu do czasu uczyć się chillować  i walczyć z myślami, które podpowiadają, że w sobotnie popołudnie mogłabym zrobić coś bardziej pożytecznego niż taniec z odkurzaczem czy pranie.


le myślę sobie - who cares? Siadam, biorę na kolana laptopa, uśmiecham się do siebie, włączam muzykę i piszę. Moje słowa mogą nie mieć dla nikogo znaczenia. Ale właśnie o to chodzi, żeby wyłączyć się na rzeczy, na które nie mamy albo ochoty, albo wpływu. A potem włączyć na to, co przyjemnego przynosi dzień,

wyciszając przy okazji wszelkie zbędne powiadomienia.

O nadmiarze wibracji

Znasz to uczucie? Najpierw siadasz, kładziesz się, w zasadzie możesz zrobić cokolwiek - pozycje...

 

karinaostapiuk.pl - blog bardziej życiowy niż życiowostylowy © 2015 - Designed by Templateism.com, Plugins By MyBloggerLab.com